Kakaowe ciasto z dżemem z czarnej porzeczki i masą śmietanową

20171129_074926

Obiecałam siostrzeńcowi nowe ciasto do testowania. Słowo się rzekło … nie ma to tamto trzeba robić. Lubię ciasta z kwaskowym posmakiem , a poza tym szukałam ciasta które będzie można zrobić szybko, bo mam już spore zamówienie na świąteczne ciasta. Postanowiłam więc wypróbować ciasto bez pieczenia. Pierwsza  grupa testerów wyraziła się o cieście bardzo pozytywnie , zatem zapraszam do kuchni i do dzieła.

 

2 duże opakowania herbatników kakaowych ( na ciasto zużyłam 90 herbatników, ale te które kupiłam są nieco mniejsze od  Petit Beurre)  w oryginalnym przepisie jest 8 opakowań ”petitków” kakaowych (Petit Beurre)

1200 ml śmietany kremówki 30%

250 g serka mascarpone

7 łyżek cukru pudru

3 łyżki likieru kokosowego, schłodzonego (  niekoniecznie, ja nie dałam, bo nie lubię zbytnio alkoholu w ciastach)

4 łyżeczki żelatyny w proszku

3/4 szklanki wiórków kokosowych

2 słoiki ( po 430 g)  dżemu z czarnej porzeczki

pralinki Raffaello lub podobne o smaku kokosowym – u mnie 15 szt.

Żelatynę w proszku zalać 50 ml zimnej wody, odstawić na 10 minut do napęcznienia.

Podgrzać w mikrofali ustawionej na niski poziom – 2 min . Nie doprowadzać do wrzenia, lekko przestudzić.

W misie miksera umieścić śmietanę kremówkę, serek mascarpone, cukier puder i likier( jeśli będziecie go dodawać) . Zmiksować do otrzymania sztywnego kremu. Najpierw pomiksujcie krem chwilę na małych obrotach , inaczej będziecie mieć śmietanę na szafkach i podłodze J , jest jej dużo i chlapie. Po chwili w miarę gęstnienia kremu , zwiększać obroty o kolejne poziomy.

Do jeszcze lekko ciepłej żelatyny dodać łyżkę kremu  dokładnie rozprowadzić – tak hartuje się żelatynę, przed dodaniem do kremu . Dodać kolejną  łyżkę i znowu wymieszać, obserwując, czy nie ma grudek. Żelatynę dodać do  kremu i natychmiast zmiksować, do połączenia. Krem podzielić na 4 części – jedna z części trochę większa niż pozostałe  wyłożymy ją na wierzch ciasta.

Formę o wymiarach 23 x 34 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć na nią po kolei: warstwę herbatników , dżem z czarnej porzeczki, krem śmietankowy i tak jeszcze 2 razy ( warstw herbatnikowo , porzeczkowo śmietanowych ma być 3  , na koniec nakładamy  warstwę herbatników i ostatnią  warstwę kremu. Posypujemy  wiórkami kokosowymi, rozkładamy rafaello pokrojone na połówki ( na każdym herbatniku powinna się znaleźć połowa kulki – ja rozłożyłam przy formie herbatniki i łatwo mi było rozkładać ozdoby)  –  wstawić do lodówki na  około kilka   godzin . Kroić na kwadraty i czekać na słowa zachwytu. Ja przeczytałam taką ocenę : A ciasto mniam , mniam . Kwaskowe, dobrze nasączone , z delikatną śmietaną , ozdobione kokosową pierzynką i rafaello mmm mm…. już nie ma . A próby były słuszne

Przechowywać w lodówce.

Smacznego

20171127_182644

 

Orzechowa kora

20171103_140654

Dzisiaj zwaliły mi się dziecki. Jak to u mnie , z racji rzadkich odwiedzin, postanowiłam im dopieścić podniebienia. Była zupa serowa i udziec jagnięcy z ziemniaki i cebulą podlewany winem z miodem i musztardą , a na deser kora orzechowa i bułeczki z makiem. 

Dzieci zjadły, pomlaskał z zadowoleniem a ja postanowiłam podzielić się z wami przepisami …niedługo święto, może ktoś powtórzy moje menu obiadowe, ale póki co, zaczynam od deseru. 

ciasto:
8 białek                                                                                                                                              3/4 szklanki  cukru                                                                                                                         4 żółtka
200g orzechów mielonych włoskich lub laskowych
100g wiórków kokosowych
100g rodzynek
3 łyżki mąki pszennej1 łyżeczka proszku do pieczenia

Podane powyżej składniki podzieliłam na pół i zrobiłam z nich dwa placki, każdy upiekłam osobno. Jeśli macie piekarnik o szerokości 60 cm – możecie oba placki piec jednocześnie w dwóch blaszkach, u mnie niestety się nie mieszczą w wąskim piekarniku. Przy pojedynczym pieczeniu placków, proszę nie robić ciasta z całości. Jest to ciasto a la beza, jeśli będzie czekało na upieczenie 30 min , oklapnie.

Rodzynki przelewamy wrzątkiem i odstawiamy do osiąknięcia z wody. Orzechy mielimy. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, dajemy zmielone orzechy, wiórki kokosowe i rodzynki. Całość dokładnie mieszamy. Białka ubijamy, dodajemy porcjami cukier, żółtka i suchą mieszankę. Z tak przygotowanego ciasta pieczemy dwa placki w piekarniku nagrzanym do temp. 160°C przez ok. 30 minut.

krem:
sok z 1 puszki brzoskwiń
400 g  masła 
5 łyżek cukru
2 duże budynie śmietankowe
1 łyżka mąki pszennej
1 i 3/4 szklanki mleka
4 żółtka

Sok z brzoskwiń zagotowujemy z cukrem i 1 szklanką mleka. Budynie mieszamy z mąką pszenną i rozpuszczamy w 3/4 szklanki mleka, dodajemy żółtka. Dokładnie miksujemy i wlewamy na wrzący sok. Stale mieszając trzymamy na ogniu do zagotowania, po czym odstawiamy pod przykryciem do ostudzenia. Masło ucieramy do białości i dodajemy stopniowo przestudzony budyń.

do przełożenia:

2 paczki delicji morelowych, brzoskwiniowych ew. pomarańczowych
1/4 szklanki mocnego naparu kawy naturalnej ( jeśli ktoś lubi może do wystudzonej kawy dodać spirytus – ok.1/4 szklanki)
osączone brzoskwinie z 1 puszki
2 galaretki brzoskwiniowe

Na placek bakaliowy wykładamy połowę kremu. Na to układamy delicje (czekoladą do dołu) nasączone kawą , lekko wciskając je w krem. Nasączamy jeszcze raz pozostałym ponczem. Na ciastka wykładamy drugą część kremu, zostawiając kilka łyżek. Przykrywamy plackiem i cieniutko smarujemy pozostałym kremem.. Na to układamy na dachówkę pokrojone w plasterki brzoskwinie. Całość zalewamy przygotowaną wcześniej galaretką (rozpuszczamy 2 galaretki w 3 szklankach wody). Wstawiamy do lodówki.

To ciasto jest lepsze z każdym dniem, niemniej najwcześniej należy je jeść następnego dnia po upieczeniu.

 

 

Serowo kokosowe ciasto poranna rosa

 

20170712_180104

Ostatnio co tydzień piekę coś nowego, potem ściągają testerzy ( głównie testerki) i próbują. To ciasto zostało ocenione następująco ” dobre ale za suche, tzn. nie to że suche jak wiór, ale ostatnio rozpieściłaś nam podniebienia ciastami z galaretką, śmietaną , wilgotnymi a to….ma inną konsystencję” . Poprzednie ciasto dzień i noc zniknęło w tempie ekspresowym, do czego przyczynili się i testerzy i osobisty małż. Ponieważ od jakiegoś czasu kontynuowałam program „ ciasta pory dnia” to się pochwaliłam, że cykl zakończy poranna rosa ( był zmierzch, nocka, noc i dzień), ale o pochwale zapomniałam i kusiłam niezwykle użytecznego siostrzeńca ciastem pt. malinowa chmurka, na co natychmiast zareagowała siostra i powiedziała „ a co z poranną rosą” noooo, miała rację. Moja wina zapomniałam, ale po powrocie do domu z weekendowych szaleństw natychmiast skorygowałam listę zakupów i mogę wam zaprezentować ostatnie ciasto z cyklu     „ dobowego”. Zapraszam do kuchni. To ciasto zabiera trochę czasu. Dzień wcześniej po południu zrobiłam kulki serowo kokosowe i zamroziłam je na całą noc. A następnego dnia dokończyłam ciasto. Oczywiście można zacząć rano i skrócić czas mrożenia, wtedy ciasto będzie skończone tego samego dnia

Składniki na kulki serowo – kokosowe: 300 g twarogu półtłustego, 2 żółtka

80 g wiórków  kokosowych, 5 łyżek cukru, 2 łyżki kaszy  manny.

Twarożek ugniatamy widelcem, lub mielimy albo tak jak ja blend ujemy , dodajemy cukier i żółtka, dokładnie mieszamy. Do masy  dodajemy wiórki  i kaszę mannę . Zwilżonymi wodą rękami formujemy kulki , ja jednak poszłam na łatwiznę i założyłam na dłonie lateksowe rękawiczki, z podanych składników  wyszło mi  21 kulek, ale można je zrobić nieco mniejsze , będzie wiecej .  Kuleczki rozkładamy na tacy , albo tak jak ja wkładamy do pudełek po lodach ( bardzo się przydają, często córki wywożą w takich pudełkach np. gołąbki, albo inne frykasy) i wstawiamy do zamrażarki na kilka  godzin.

Składniki na ciasto: 30 dag margaryny ( wyjmujemy ją wcześniej z lodówki niech osiągnie temperaturę pokojową), 4 jajka,1 szklanka cukru, 1 ½ szklanki kwaśnej  śmietany 18% ( też proszę ją wyjąć wcześniej z lodówki) , 3 szklanki mąki pszennej, 2 łyżeczki sody, 4 łyżki kakao, 2 łyżki mleka.

Miękką margarynę ucieramy z cukrem i jajami, niezbyt długo wystarczy  do połączenia się składników.  Dodajemy na przemian ( najlepiej zrobić to łyżką)  śmietanę i mąkę przesianą i wymieszana z sodą. 2/3 ciasta umieszczamy w prostokątnej blaszce 26 X 38 cm wyłożonej papierem do pieczenia , do pozostałej części dodajemy kakao wraz z mlekiem i miksujemy  – wykładamy na jasną część, rozprowadzamy , warstwa kakaowa nie musi dokładnie pokryć warstwy jasnej. Ciasto się lepi do łopatki, więc przy „ nadmiarze staranności” warstwy ciasta mogą się nam wymieszać , a po co? Na  cieście równomiernie rozkładamy  kulki serowo kokosowe.  Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 C  stopni przez mniej więcej 40 – 45  minut do tzw. suchego patyczka.  Studzimy.

Warstwa śmietanowa : 0,5 l  śmietanki tortowej  36%, 1 opakowanie cukru wanilinowego, 2 łyżki cukru, 2 łyżeczki żelatyny- rozpuszczonej  w niewielkiej ilości wrzątku i przestudzonej,  kakao do dekoracji. 

Schłodzoną śmietankę ( można ją na 15 min włożyć do zamrażarki by była bardziej zimna)  ubijamy z cukrami. Żelatynę rozpuszczamy, przestudzamy , do szklanki z żelatyną dodajemy  łyżkę ubitej śmietany i mieszamy, w ten sposób hartujemy śmietankę, żeby się nie zwarzyła, całość  dodajemy do  pozostałej śmietanki. Masę śmietanową wykładamy na zimne  ciasto i chłodzimy w lodówce, przed podaniem dekorujemy kakao.

Smacznego

 

 

Bardzo kokosowy sernik z polewą kajmakową

20170105_135734

Witaj w Nowym Roku . Tuż przed końcem starego roku leniłam się , przygotowania do świąt mnie wykończyły. Sylwester był w bardzo ” ściśniętym” gronie, co pozwoliło mi na kulinarne lenistwo, ale już po nowym roku postanowiłam przetestować sernik, który wpadł mi w oko, przy przemierzaniu internetu. Przyznam, że przepis jak przepis, ale czas przygotowywania masy serowej mnie zaintrygował. To coś zupełnie innego niż stosowałam do tej pory. Sernik wyszedł smakowity, choć naczelny tester czyli Paszczur, stwierdził że ” za dużo kokosa” hmmm…to ja i tak zmodyfikowałam przepis i tu nie ma tylu kokosowych składników ile jest w oryginale. No ale my tu gadu gadu a sernik czeka. Więc…do roboty.

Spód : 200 g  herbatników (zmielonych), 100 g wiórków kokosowych,  łyżka cukru pudru, 100 g stopionego masła ( ew. bardzo miękkiego masła)

Masa serowa: 1 kg twarogu sernikowego ( nie korzystam z serów ” wiaderkowych”, kupuję twaróg w kostkach) , 5 dużych jajek, 3 pełne łyżki kwaśnej, gęstej śmietany 18%,  1 szklanka cukru, 250 g wiórków kokosowych,  budyń śmietankowy albo waniliowy

Polewa:  puszka masy krówkowej ( Gostyń),  50 g wiórków kokosowych

Zmielone herbatniki łączymy z cukrem pudrem i kokosem, a następnie dodajemy stopione, jeszcze ciepłe masło, ew. bardzo miękkie masło . Mieszamy dokładnie, aby  wszystkie składniki się połączyły . Masą ciasteczkową wykładamy równomiernie na dno  tortownicy 24 x 24  .Tortownicę wstawiamy do lodówki.

W misce łączymy wszystkie składniki masy serowej  ( wszystko musi być w temperaturze pokojowej)  i miksujemy je na średnich obrotach nie dłużej niż minutę .

Gotową masę serową przelewamy do tortownicy i wstawiamy do nagrzanego do 175 C  piekarnika. W tej  temperaturze  sernik pieczemy 15 minut, a następnie temperaturę zmniejszamy do 150 stopni i pieczemy kolejne 60 minut.

Po tym czasie piekarnik wyłączamy, uchylamy drzwiczki piekarnika i studzimy sernik. Potem sernik wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do wystygnięcia. Zimny  sernik wstawiamy do lodówki, albo innego chłodnego miejsca na co najmniej 12 godzin. I to jest najcięższy czas w czasie produkcji tego sernika, bo należy zapowiedzieć rodzinie i znajomym by nie ważyła tknąć sernika przed wykończeniem owego.

Następnego dnia przygotowujemy polewę. Jeśli masa w puszce jest miękka , rozsmarowujemy ją na wierzchu sernika, jeśli jest dość ” tępa” należy ją zmiksować przez moment.

Wierzch sernika posypujemy wiórkami kokosowymi ( można je wcześniej podprażyć na suchej patelni, tylko trzeba uważać bo łatwo można je przypalić). Jeśli korzystamy z prażonych wiórków, należy je przestudzić. Sernik odstawiamy jeszcze na godzinkę w chłodne miejsce, no chyba że rodzina będzie na nas groźnie patrzyła, tudzież potrząsała widelczykami.

Przyznam że nam najbardziej smakuje ten sernik po dwóch dniach stania w chłodzie…dzisiaj jest naprawdę pyszny.

Smacznego

 

 

Sernik z ….kury

Na szczęście moje Paszczury odziedziczyły poczucie humoru i kiedy jeszcze były w domu, szczególnie Paszczur młodszy, która jest fanką tego sernika, jeździłyśmy po zakupy przedświąteczne. Zawsze się dopytywała „ czy mamy wszystko na sernik z kury”, no i kilkanaście razy zaczepiono nas i pytano ….z kury? Jak pani robi sernik z kury? Pierwsza odpowiedź brzmiała …normalnie, gotuję rosół a potem ciach , ciach kura mielona na sernik …ale takie wyjaśnienie to było dla nas zbyt wiele, oczywiście buźka lśniła uśmiechem i zaraz przepraszałam i tłumaczyłam , że sernik jest jak najbardziej z sera …tylko przepis znalazłam na stronie „ Kura domowa” i tak już nam pozostał sernik z kury, dla jasności, który sernik mamy na myśli.

Dzisiaj sernik zmodyfikowałam nieco, bo ostatnio byłam niezadowolona z efektu i zresztą z powodu owego efektu przestałam używać sera z wiaderek.  Dopatrzyłam się wczoraj w lodówce serka „ od baby” , ponieważ był kupiony dla mojej siestry, która go i tak nie odbierze w ciągu najbliższej doby, to postanowiłam nie marnować doskonałego produktu i po konsultacjach z Trexem ( dla świętego spokoju te konsultacje) przerobiłam ser na kurę. Ale dosyć gadania, czas pieczenia.

Kilogram białego sera,

Szklanka mleka,

2 opakowania budyniu śmietankowego,

6 jajek,

1 ½ szklanki cukru,

Kopiasta łyżka stołowa cukru wanilinowego,

Pół szklanki stopionego masła klarowanego ( w oryginale był olej ale dzisiaj zmieniłam )

100 g wiórków kokosowych

Herbatniki maślane , nie piszę ile, bo to zależy od tego jak dużej blaszki użyjecie , na mój spód poszło 20 herbatników .

 

Ser  zmielić i dodać do niego 2 budynie śmietankowe, 2 jajka , 4 żółtka, cukier zwykły oraz waniliowy, a także mleko i letnie masło . Wszystkie składniki  zmiksować na jednolitą i gładką masę.

Do masy serowej możemy dodać także rodzynki ( ja tego niestety nie robię, bo Paszczur II, fanka owego sernika ma jakąś dziwną alergię na rodzynki i nie tknie niczego w czym one są , z wyjątkiem czekolady bakaliowej, tam jej nie przeszkadzają, ale to nie jest nasza ulubiona czekolada :D)

Blaszkę 28x36cm  wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na nim herbatniki lekko zanurzone w mleku. W oryginalnym przepisie jest to spód z kruchego ciasta, ale mnie o 6 rano nie chciało się go gnieść :D

Na herbatniki wykładamy masę serową i wygładzamy ją. Blaszkę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C na około 40 minut.

Z 4 białek jakie zostały nam z masy serowej i ½ szklanki cukru ubijamy bezę. Kiedy jest już piękna i sztywna dodajemy wiórki kokosowe.

Po 40 minutach pieczenia gdy wierzch ciasta zacznie się delikatnie rumienić, wyciągamy blaszkę z piekarnika, nakładamy na wierzch bezę kokosową i wyrównujemy. Uważajcie przy tej czynności, bo ja przy każdym pieczeniu tego sernika zyskuję nową bliznę od oparzenia na przedramieniu. Najbezpieczniej blaszkę na moment postawić na wierzchu kuchenki.

 

 

Blaszkę ponownie wstawiamy do piekarnika na około 10 minut albo ciut dłużej aż beza z wiórkami nam się zezłoci, ale nie przypali!

Po tym czasie wyłączamy piekarnik, bezę przykrywamy papierem do pieczenia i zostawiamy sernik jeszcze na 10 min w gorącym piekarniku.

Smacznego

CAM01785

I w tym miejscu po raz kolejny bardzo dziękuję moim Paszczurom i ich mężczyznom za gwiazdkowy prezent, bez boschowskiego robusia nie byłabym w stanie chorą ręką zrobić wielu pychotek, a już ubić piany na bezę tak jak czyni to owa bestia to nawet przy zdrowiej ręcę nie potrafiłam. Po prostu genialna, geeeeeenialna.

PS. Właśnie wyszli goście, nawet drugiej herbaty nie chcieli , bo jak powiedzieli ….mają na podniebieniu smak ciasta :D