Węgierki smażone z kakao czyli czekośliwka

Słyszałam już kilka razy, jakie to pyszne, nawet kiedyś ściągnęłam przepis i co? I nic…jakoś nie miałam natchnienia. Aż kilka dni temu znalazłam przepis na ciasto, w którym jest właśnie nadzienie z czekośliwki, chciał nie chciał, przytargałam węgierki z targu i wykorzystując dzisiejszą zimnicę i pluchę , usmażyłam to cudo. Oczywiście palec trafił do resztek tej pyszności, która nie zmieściła się w słoikach …mmmmmm naprawdę smaczne.

Zapraszam do kuchni, bo robi się je szybko.

1 kg śliwek węgierek wypestkowanych, 1 szklanka cukru, 2 cukry waniliowe, 10  dkg kakao

Śliwki myjemy i pestkujemy, kroimy na mniejsze kawałki. Wrzucamy do rondelka z grubym dnem i smażymy ok 5 -8 min na dość dużym ogniu aż puszczą sok. Od czasu do czasu mieszamy by się nie przypaliły. Kiedy śliwki się nieco przysmażą dosypujemy cukier i cukier waniliowy i smażymy ok 10 min, na niewielkim ogniu, nie zapominając o mieszaniu. Dodajemy kakao i smażymy jeszcze 20 min. Gorącą czekośliwkę wkładamy do czystych, wyparzonych słoiczków ( z tej porcji wyszło mi 3 słoiczki po dżemie) . Nagrzewamy piekarnik do 150 C, słoiki wstawiamy na kratkę i pasteryzujemy 15 min. Wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim słoiki aż ostygną.

Czekośliwkę wykorzystujemy do naleśników, gofrów i ciast. Smacznego

20170920_153711

Galaretka z żurawiny

Bywając na targu zauważyłam ” babcie” z żurawiną, strasznie kusiło mnie zrobienie czegoś z tych kwaśnych, czerwonych kuleczek. Dwa tygodnie temu skusiłam się i kupiłam żurawinę u takowej babuszki, pogrzebałam w necie i znalazłam kilka przepisów na przetwory z żurawiny. Ponieważ lubimy sery wszelkiej maści a do nich żurawinę lub borówkę ( podobnie jak do drobiu czy pasztetów) to stwierdzilam , że trzeba zadziałać i tak powstała moja pierwsza galaterka z żurawiny. Jeden słoiczek zawiozłam dzieciom na wygnaniu a drugi otworzyłam pewnego wieczoru do camemberta i wina. Rozkoszne grzeszenie zaprawdę wam powiadam. Postanowilam wyprodukować jeszcze , wczoraj wpadła mi w oko żurawina, ale inna niż ta poprzednia, nie leśna, drobniutka, ale duuuuża. Wiedziona ciekawością sprawdzilam co to za dziwo i okazało się że to kanadyjska żurawina hodowlana. Więc dzisiaj mruga mi w garnku taka właśnie żurawina.

  • 1 kg dojrzałych żurawin
  • 1 kg cukru
  • 1/2 szklanki wody
  • listki melisy cytrynowej albo mięty

Owoce żurawiny dokładnie oczyścić i odsączyć. Owoce wrzucić do garnka z grubym dnem, posypać cukrem, podlać wodą  i gotować początkowo na dość dużym ogniu , potem zmniejszyć ogień , mieszać owoce co jakiś czas i czekać  aż się rozpadną. Przetrzeć j je przez sito lub zblendować ( tym razem zostawię kawałki owoców). Przecier wstawić ponownie  na ogień i gotować  ok. 5 minut. Gorącą masę przelać do czystych  wyparzonych słoików, wrzucić po  listku melisy lub mięty, zamknąć  i ostudź. Jeśli ktoś chce być pewien galaretki na 1000 % niech ją  zapasteryzuje w temperaturze 90 stopni C. Ja po prostu zamknęłam słoiki z gorącą galaretką i wszystko jest ok.

Smacznego20161015_094629