Galaretka z żurawiny

Bywając na targu zauważyłam ” babcie” z żurawiną, strasznie kusiło mnie zrobienie czegoś z tych kwaśnych, czerwonych kuleczek. Dwa tygodnie temu skusiłam się i kupiłam żurawinę u takowej babuszki, pogrzebałam w necie i znalazłam kilka przepisów na przetwory z żurawiny. Ponieważ lubimy sery wszelkiej maści a do nich żurawinę lub borówkę ( podobnie jak do drobiu czy pasztetów) to stwierdzilam , że trzeba zadziałać i tak powstała moja pierwsza galaterka z żurawiny. Jeden słoiczek zawiozłam dzieciom na wygnaniu a drugi otworzyłam pewnego wieczoru do camemberta i wina. Rozkoszne grzeszenie zaprawdę wam powiadam. Postanowilam wyprodukować jeszcze , wczoraj wpadła mi w oko żurawina, ale inna niż ta poprzednia, nie leśna, drobniutka, ale duuuuża. Wiedziona ciekawością sprawdzilam co to za dziwo i okazało się że to kanadyjska żurawina hodowlana. Więc dzisiaj mruga mi w garnku taka właśnie żurawina.

  • 1 kg dojrzałych żurawin
  • 1 kg cukru
  • 1/2 szklanki wody
  • listki melisy cytrynowej albo mięty

Owoce żurawiny dokładnie oczyścić i odsączyć. Owoce wrzucić do garnka z grubym dnem, posypać cukrem, podlać wodą  i gotować początkowo na dość dużym ogniu , potem zmniejszyć ogień , mieszać owoce co jakiś czas i czekać  aż się rozpadną. Przetrzeć j je przez sito lub zblendować ( tym razem zostawię kawałki owoców). Przecier wstawić ponownie  na ogień i gotować  ok. 5 minut. Gorącą masę przelać do czystych  wyparzonych słoików, wrzucić po  listku melisy lub mięty, zamknąć  i ostudź. Jeśli ktoś chce być pewien galaretki na 1000 % niech ją  zapasteryzuje w temperaturze 90 stopni C. Ja po prostu zamknęłam słoiki z gorącą galaretką i wszystko jest ok.

Smacznego20161015_094629