Drożdżówki z masą orzechową

Spodziewam się dzisiaj rano gości ( tak w porze śniadaniowej), więc postanowiłam upiec bułeczki drożdżowe. Powód był jeszcze jeden, wczoraj ” odgruzowywałam” spiżarnię i znalazłam puszki z różnymi masami, trzeba je wykorzystać. Na pierwszy ogień poszła masa orzechowa z Helio. Zapraszam do kuchni.

Wcześniej z lodówki trzeba wyjąć drożdże i masło ( jeśli tam były) :D

20171209_081915

Składniki na ciasto drożdżowe :

500g mąki pszennej (polecam Basię extra – do wypieków drożdżowych) , 150g cukru, 1 duży cukier wanilinowy , 100g masła – koniecznie masło, NIE margaryna, 1 całe jajo + 2 żółtka, 50g świeżych drożdży, 200ml ciepłego mleka, szczypta soli.

Nadzienie :  puszka masy orzechowej Helio  ( 560 g)  – nie zużyłam jej całej, więc można podwoić ilość składników na ciasto, wtedy zużyje się całą masę.

Masło roztopić w garnuszku na palniku i odstawić do schłodzenia, ostatnio masła nie topię, ale wyjmuję je wieczorem z lodówki żeby było miękkie.

Drożdże rozmieszać w   odrobinie ciepłego  mleka z  1 łyżeczką cukru, posypać po wierzchu odrobiną mąki  . Odstawić do wyrośnięcia na 10 min. w ciepłe miejsce aż rozczyn „ruszy”. Używać wysokiego naczynia i pilnować, gdyż drożdże kipią.

W  misce miksera  ubić całe jajo i żółtka z cukrem, cukrem wanilinowym i szczyptą soli. Dodać masło oraz rozczyn drożdżowy. Stopniowo dodawać przesianą przez sitko mąkę – w ten sposób się ją napowietrza, wlać resztę mleka .

Wszystko wymieszać i wyrobić na gładkie ciasto – leniwiec kuchenny może tu użyć miksera z końcówkami w postaci mieszadeł hakowych, ja jestem wybitnym leniwcem  . Niech robot wyrabia ciasto ok 15 min.

Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 30 min. do zwiększenia objętości.

Po tym czasie ciasto odgazować – uderzyć w nie pięścią. Blat lekko podsypać  mąką, z ciasta Odrywać niewielkie kawałki, formować z nich kulki, lekko rozpłaszczyć dłonią, na środku koła zrobić lekko wgłębienie np. literatką , w zagłębienie włożyć solidną łyżeczkę masy orzechowej.

Bułeczki układać na blacha wyłożonych papierem do pieczenia, odstawić na 10 min do wyrośnięcia. Piekarnik rozgrzać do 180 C, bułeczki przed wsadzeniem do piekarnika posmarować jajkiem rozmąconym z odrobiną mleka ( ja o tym zapomniałam, dlatego bułeczki są matowe, bez połysku) i piec 20 min, do zezłocenia.

Jeśli ktoś lubi ekstremalnie słodkie ciasta, może bułeczki polukrować, dla mnie to już zbyt wiele, masa jest słodka.

Smacznego.

Makowiec bez ciasta z kremem orzechowym

20171202_141753

Ponad 30 lat temu, teściowa koleżanki przynosiła do niej boski makowiec. Przez lata o nim nie myślałam. Aż do tego roku …ponieważ mam zamówienie na makowiec  na Boże Narodzenie, postanowiłam odtworzyć tamto ciasto. Udało się! Jest przepyszny, chyba lepszy niż wtedy . Zapraszam do kuchni.

Makowiec  – składniki – wszystkie składniki i te na ciasto i te na krem muszą mieć temperaturę pokojową.

  • 200g zmielonego, suchego maku ( poszłam na łatwiznę bo jestem wiekowa i leniwa , przede wszystkim leniwa) :D
  • 250ml mleka
  • 200g masła
  • 150g cukru pudru
  • 6 jajek
  • 150g zmielonych orzechów
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 50g posiekanych orzechów  włoskich

Mak zaparzyć czyli  zalać gorącym mlekiem, przykryć i pozostawić na co najmniej 30 minut. Odkryć i pozostawić do całkowitego ostygnięcia.

Zmielone orzechy wymieszać z proszkiem do pieczenia.

Miękkie masło utrzeć z cukrem pudrem na jasną, puszystą masę. Dalej miksując na najwyższych obrotach, dodawać po jednym żółtku. Zmniejszyć obroty miksera i dodawać stopniowo mak, a następnie zmielone orzechy z proszkiem. Posiekane orzechy wmieszać delikatnie szpatułką.

Ponieważ mam robota z misą ( jedną) to masę jajeczno-makowo- orzechową przełożyłam do dużej miski.

W misie robota  ubić białka na sztywno i wmieszać delikatnie szpatułką do ciasta.

Blachę, jak to ja ją nazywam – sernikową, wymiary dna 22 x 37 cm (albo   tortownica o średnicy 26 cm wyłożyć dno papierem do pieczenia, a następnie zacisnąć obręcz) wyłożyć papierem . Ciasto przełożyć do formy.

Piekarniku rozgrzać do temp. 180 C, piec ciasto  ok. 50 minut , do suchego patyczka. Po 30 min pieczenia zajrzyjcie do piekarnika jeśli ciasto będzie już rumiane  przykryjcie je   folią aluminiową i dokończcie pieczenie.

Upieczone ciasto należy wystudzić przy lekko uchylonych drzwiczkach piekarnika.

KREM ORZECHOWY:

  • 375 g masła 82%
  • 200 g cukru pudru ( ilość cukru dopasujcie do indywidualnych upodobań co do „ słodkości” kremu)
  • 250 g zmielonych orzechów włoskich
  • 3 czubate łyżki utartej gorzkiej czekolady
  • 3 łyżki  rumu ( niekoniecznie)

Orzechy zmielić w maszynce lub w blenderze .

Miękkie masło utrzeć w mikserze i dodając po trochu cukier puder, ucierać nadal na jasną puszystą masę. Dodać orzechy, czekoladę i rum, dokładnie wymieszać.

20171202_141809

 

Makowiec wystudzić, wierzch ciasta pokryć grubą warstwą kremu. Całość schłodzić.  Zimną masę polałam roztopioną gorzką czekoladą ( 100 g) z łyżką masła. Czekoladę można zetrzeć na tarce i posypać ciasto po wierzchu.20171202_141520

 

Smacznego.

Kakaowe ciasto z dżemem z czarnej porzeczki i masą śmietanową

20171129_074926

Obiecałam siostrzeńcowi nowe ciasto do testowania. Słowo się rzekło … nie ma to tamto trzeba robić. Lubię ciasta z kwaskowym posmakiem , a poza tym szukałam ciasta które będzie można zrobić szybko, bo mam już spore zamówienie na świąteczne ciasta. Postanowiłam więc wypróbować ciasto bez pieczenia. Pierwsza  grupa testerów wyraziła się o cieście bardzo pozytywnie , zatem zapraszam do kuchni i do dzieła.

 

2 duże opakowania herbatników kakaowych ( na ciasto zużyłam 90 herbatników, ale te które kupiłam są nieco mniejsze od  Petit Beurre)  w oryginalnym przepisie jest 8 opakowań ”petitków” kakaowych (Petit Beurre)

1200 ml śmietany kremówki 30%

250 g serka mascarpone

7 łyżek cukru pudru

3 łyżki likieru kokosowego, schłodzonego (  niekoniecznie, ja nie dałam, bo nie lubię zbytnio alkoholu w ciastach)

4 łyżeczki żelatyny w proszku

3/4 szklanki wiórków kokosowych

2 słoiki ( po 430 g)  dżemu z czarnej porzeczki

pralinki Raffaello lub podobne o smaku kokosowym – u mnie 15 szt.

Żelatynę w proszku zalać 50 ml zimnej wody, odstawić na 10 minut do napęcznienia.

Podgrzać w mikrofali ustawionej na niski poziom – 2 min . Nie doprowadzać do wrzenia, lekko przestudzić.

W misie miksera umieścić śmietanę kremówkę, serek mascarpone, cukier puder i likier( jeśli będziecie go dodawać) . Zmiksować do otrzymania sztywnego kremu. Najpierw pomiksujcie krem chwilę na małych obrotach , inaczej będziecie mieć śmietanę na szafkach i podłodze J , jest jej dużo i chlapie. Po chwili w miarę gęstnienia kremu , zwiększać obroty o kolejne poziomy.

Do jeszcze lekko ciepłej żelatyny dodać łyżkę kremu  dokładnie rozprowadzić – tak hartuje się żelatynę, przed dodaniem do kremu . Dodać kolejną  łyżkę i znowu wymieszać, obserwując, czy nie ma grudek. Żelatynę dodać do  kremu i natychmiast zmiksować, do połączenia. Krem podzielić na 4 części – jedna z części trochę większa niż pozostałe  wyłożymy ją na wierzch ciasta.

Formę o wymiarach 23 x 34 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć na nią po kolei: warstwę herbatników , dżem z czarnej porzeczki, krem śmietankowy i tak jeszcze 2 razy ( warstw herbatnikowo , porzeczkowo śmietanowych ma być 3  , na koniec nakładamy  warstwę herbatników i ostatnią  warstwę kremu. Posypujemy  wiórkami kokosowymi, rozkładamy rafaello pokrojone na połówki ( na każdym herbatniku powinna się znaleźć połowa kulki – ja rozłożyłam przy formie herbatniki i łatwo mi było rozkładać ozdoby)  –  wstawić do lodówki na  około kilka   godzin . Kroić na kwadraty i czekać na słowa zachwytu. Ja przeczytałam taką ocenę : A ciasto mniam , mniam . Kwaskowe, dobrze nasączone , z delikatną śmietaną , ozdobione kokosową pierzynką i rafaello mmm mm…. już nie ma . A próby były słuszne

Przechowywać w lodówce.

Smacznego

20171127_182644

 

Łazanki z kiszoną kapustą i kiełbasą

20171110_134645

Dawno, dawno temu, kiedy pracowałam w szpitalu, jednym z najweselszych ( i najsmaczniejszych) dla nas dni był dzień, kiedy szpitalna kuchnia na obiad serwowała łazanki z kapustą i kiełbasą. Eeeech, czasy głębokiego kryzysu ( rok 1984 – 85) a tu kiełbasa . Swoją drogą specjalistką od tej potrawy była pewna starsza kucharka. Ochhhh ten smak śnił mi się po nocach. I wreszcie stwierdziłam, że wszystko jest więc mogę poszaleć i sama porwać się na to danie. To nie jest w 100 % tamten smak sprzed lat…ale wszyscy wiemy, nie ta kiełbasa, nie ta kapusta …to se ne wrati, jak mawiają niektórzy. Ale warto spróbować, tym bardziej, że danie nie jest skomplikowane, robi się je szybciutko. 

Składniki na porcję dla 2 osób:

200 g makaronu łazanki, 250 g kiszonej kapusty, 1 duża cebula, 2 łyżki oleju, 150 g dobrej kiełbasy lub  boczku wędzonego , sól, pieprz.

Zacznijmy od sprawdzenia, jak kwaśną kapustę mamy. Jeśli jest bardzo kwaśna musimy ją przepłukać, jeśli jest łagodna to siekamy ją, wkładamy do niedużego rondelka, dolewamy 100 ml wody i dusimy kapustę na niewielkim ogniu aż będzie miękka – ok. 10 -15min, u mnie prawie cała woda odparowała.

Kiełbasę albo boczek kroimy w średnią kostkę. Cebulę kroimy w dość drobną kostkę. Na rozgrzaną patelnię wlewamy łyżkę oleju,  wrzucamy kiełbasę , podsmażamy ją delikatnie, dodajemy cebulę i całość podduszamy aż cebula się zeszkli ( nie może się zezłocić). Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

W czasie kiedy przygotowujemy kapustę, gotujemy makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu ( tj. gotujemy łazanki 10 min w osolonej wodzie ), odcedzamy, dorzucamy makaron do kapusty, mieszamy i chwilę podsmażamy.  

Smacznego 

Ciasto czekoladowe z kremem cynamonowym

Bartosz! To dla ciebie.

20171110_162703

Dzisiejszy wpis dedykuję mojemu siostrzeńcowi, który wczoraj wpadł ( razem z mamusią i tatusiem) dokonał degustacji ( razem z mamusią), po czym orzekł – pycha, to mój faworyt, poproszę o przepis. Obiecałam, że przepis wrzucę na bloga, więc mama dostała polecenie śledzenia ciocinego FB i czyhania na recepturę. Długo czatować nie musi . Słowo się rzekło przepisem się dzielę. To ciasto ma lekko piernikowy posmak, więc doskonale się sprawdzi jako ciasto świąteczne. Zapraszam do kuchni. 

Ciasto czekoladowe :  180 g masła,300 g gorzkiej czekolady,1 łyżka kakao,1 łyżka przyprawy  do piernika,3 duże jajka ( miałam średnie więc dałam 4),2 łyżeczki ekstraktu z wanilii ( olejku wanilinowego) ,200 g  cukru ,100 g mąki pszennej,½ łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

W garnuszku roztopić masło. Do gorącego dodać  gorzką czekoladę połamaną na kosteczki , odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać do powstania gładkiego sosu czekoladowego.

W misce lekko roztrzepać jajka trzepaczką (nie ubijać). Dodać olejek wanilinowy , cukier, wymieszać. Dodać jeszcze ciepły sos czekoladowy, wymieszać trzepaczką . Wsypać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao i przyprawą korzenną, wymieszać moment – tylko do połączenia się składników.

Masę czekoladową przelać do formy ( tradycyjnej sernikowej) wyłożonej papierem do pieczenia. 

Piec w temperaturze 165 ºC przez około 25 – 35 minut. Patyczek włożony do ciasta może być mokry, ale nie może być na nim śladów surowego ciasta. Wyjąć, wystudzić.

Krem cynamonowy:

350 ml śmietany kremówki 36%, schłodzonej,150 g serka mascarpone, schłodzonego,1 łyżeczka ekstraktu z wanilii ( olejku wanilinowego),2 łyżeczki cynamonu ( jeśli ktoś lubi cynamon może dać łyżeczkę więcej),3 łyżki cukru pudru

Do  misy miksera wlać śmietankę, lekko ubić, dodać cukier i miksować aż śmietana będzie sztywna ( trzeba uważać żeby nie przemiksować śmietany bo zrobi się nam masło) , dodajemy mascarpone i  delikatnie zmiksować razem do połączenia składników.

Polewa czekoladowa:100 g gorzkiej  czekolady,100  ml śmietany kremówki 30%

Kremówkę przelać do małego garnuszka, podgrzać prawie do wrzenia. Zdjąć z palnika, dodać czekoladę, odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać. Poczekać do lekkiego zgęstnienia i przestudzenia polewy.

Na schłodzone brownie wyłożyć krem cynamonowy, wyrównać. Schłodzić w lodówce. Polać tężejącą polewą czekoladową – ja robiłam na kremie esy floresy z czekolady.

 Ze względu na masę ze śmietanką i twarożkiem ciasto należy przechowywać w lodówce. Przed podaniem wyjąć z lodówki np. pół godziny w wcześniej.

Smacznego :-).

 

Schab pieczony peklowany

20171104_203414

Dzisiaj  proponuję wam coś innego (niż to w moim zwyczaju). Nie smakują mi sklepowe wędliny, dużo chętniej w domu jadamy mięsa pieczone. Zapraszam do zrobienia domowego schabu. Można go podać jako mięso do obiadu na drugie danie, ale u nas znika błyskawicznie jako wędlina. 

1 kg schabu bez kości, 2 l  przegotowanej, ostudzonej wody, 2 łyżki soli peklowej, 5 ząbków czosnku, 5 ziaren pieprzu, 5 ziaren ziela angielskiego, 5 liści laurowych, ulubione przyprawy do mięsa ( u mnie kolorowy pieprz i majeranek)

 

W naczyniu przygotować marynatę, wlać wodę, dodać sól peklową, rozgniecione ząbki czosnku, pieprz, ziele angielskie i liście laurowe. Do marynaty włożyć mięso, najlepiej byłoby gdyby marynata zakrywała mięso całkowicie. Wstawić do lodówki ( albo w inne zimne miejsce)  na kilka dni, ja trzymałam 5 dni . Każdego kolejnego dnia mięso obracać w marynacie, aby było równomiernie zapeklowane. Następnie wyjąć mięso z marynaty i osuszyć papierowym ręcznikiem , osolić,  natrzeć ulubionymi przyprawami i włożyć w siatkę do pieczenia mięs lub obwiązać sznurkiem kuchennym, aby zachowało kształt. Tę czynność można pominąć jeśli mamy jednolity, ładny , zwarty kawałek mięsa.  Tak przygotowane mięso włożyć do blaszki, na wierzchu położyć 3 nieduże płatki masła   i piec w temperaturze  160 C  ok. 2 godziny ( po godzinie mięso obrócić) . Po upieczeniu wyjąć mięso z piekarnika i odstawić na ok. 20-30 minut, aby „odpoczęło”, a wszystkie soki pozostały wewnątrz mięsa.

Mięso jest delikatne i mięciutkie.

Smacznego

 

Udziec jagnięcy z czosnkiem i rozmarynem pieczony z ziemniakami i cebulą

Oczywiście moje plany ” wpisowe” wzięły w łeb. I posypując głowę popiołem dzisiaj wrzucam obiecany wcześniej przepis na jagnięcinę. 20171103_133600

4 PORCJE

  • 1,5 kg udźca jagnięcego z kością
  • sól morska i świeżo zmielony kolorowy  pieprz, oliwa i masł
  • 2 duże gałązki świeżego rozmarynu
  • 3 ząbki czosnku pokrojone na kawałki
  • 2 – 3 średnie  cebule
  • 1/2 szklanki białego wytrawnego wina
  • 1 łyżka miodu
  • 2 łyżeczki musztardy ( u mnie Sarepska z Kamisu) 
  • 4 – 6 średnich  ziemniaków                                                                                 Kilka godzin wcześniej (zrobiłam to wieczorem poprzedniego dnia)  w  udźcu zrobić nacięcia co 8-10 cm, na tyle głębokie, aby można było wetknąć w mięso  pokrojone ząbki czosnku. Mięso  oprószyc solą i pieprzem. Obłożyć gałązkami rozmarynu – u mnie mięso, które kupiłam było obwiązane sznurkiem kuchennym, więc podzielone na części gałązki po prostu wsunęłam pod sznurki. Odłożyć mięso  na całą noc do lodówki.                                                                                                                                                                                                               Piekarnik nagrzać do 230 stopni. Udziec  posmarować 1 łyżką oliwy, na wierzchu ułożyć wiórki z  masła. Włożyć do żaroodpornego naczynia  i piec przez 30 minut ( po 15 minutach mięso obrócić na drugą stronę) .                                                                                                                                                     Zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec przez 45 -50 min  nadal  bez przykrycia, pamiętając o obróceniu mięsa w połowie czasu pieczenia . Po tym czasie  dodać pokrojone na ćwiartki  cebule, wlać wino wymieszane z miodem i musztardą, obłożyć połówkami ziemniaków i piec pod przykryciem przez 1 i 1/2 godziny. Naczynie przykrywamy pokrywką ( jeśli taka była w komplecie) ew. szczelnie folią aluminiową.                                                                                                                                                                              Po upływie powyższego czasu  zdjąć pokrywkę, zwiększyć temperaturę do 200 stopni i piec przez 10 minut.                                                                                                                                                                                                                         Wyjąć na półmisek, usunąć sznurek i gałązki rozmarynu, pokroić mięso na plastry, obłożyć ładnie ziemniakami i cebulą. Do potrawy podałam surówkę z czerwonej , kiszonej kapusty z jabłkiem i cebulką, polaną odrobiną oliwy.                                                                                                                                            Zięć był zachwycony.                                                                                                   Smacznego 

Zupa porowo serowa

Zgodnie z wczorajszą obietnicą zapraszam do kuchni na cd. wczorajszego menu . Dzisiaj zupa porowo serowa. Córka orzekła, że wyjątkowo trafiłam jej ” w smak” tą zupą. Zięć również się zachwycał zupką. Zatem zapraszam. Zupa będzie bardzo dobrym daniem na jesienno zimowe popołudnia. Sycąca, doprawiona rozgrzewającymi przyprawami. 

20171103_131810

Połowa dużego pora ( biała część), 3 łyżki masła, dwie średnie marchewki, 1 ½ l. bulionu  drobiowego, 200 g tartej mozarelli, 200 g topionego serka ( u mnie edamski), 300 ml śmietanki 30 %, sól, pieprz, gałka muszkatołowa, posiekany koperek

Dodatkowo : groszek ptysiowy, wędzony boczek – 4 cieniutkie plastry.

 Pora pokroić na cienkie krążki, w garnku rozpuścić masło, wrzucić na nie pora, podsmażyć aż stanie się szklisty, przykryć pokrywką poddusić na niewielkim ogniu, dodać do pora pokrojone w talarki marchewki, wlać bulion i gotować ok. 15 -20 min.

Do gorącej zupy dodać sery, poczekać aż się rozpuszczą , dolać  śmietankę ( należy ją wyjąć z lodówki ok pół godziny przed dodaniem do zupy) , gorącą zupę dokładnie zmiksować. Doprawić do smaku solą, pieprzem, gałką muszkatołową.

 Zupę postawić znowu na palnik , zmniejszyć ogień pogotować ok. 10 min ( zupa musi bulgotać).

Na suchej, mocno rozgrzanej patelni usmażyć na chrupko plastry boczku. Do talerzy włożyć chipsa z boczku, zalać gorącą zupą serową, posypać groszkiem ptysiowym ( jeśli ktoś woli może dodać grzanki) i siekanym koperkiem.

Smacznego

Orzechowa kora

20171103_140654

Dzisiaj zwaliły mi się dziecki. Jak to u mnie , z racji rzadkich odwiedzin, postanowiłam im dopieścić podniebienia. Była zupa serowa i udziec jagnięcy z ziemniaki i cebulą podlewany winem z miodem i musztardą , a na deser kora orzechowa i bułeczki z makiem. 

Dzieci zjadły, pomlaskał z zadowoleniem a ja postanowiłam podzielić się z wami przepisami …niedługo święto, może ktoś powtórzy moje menu obiadowe, ale póki co, zaczynam od deseru. 

ciasto:
8 białek                                                                                                                                              3/4 szklanki  cukru                                                                                                                         4 żółtka
200g orzechów mielonych włoskich lub laskowych
100g wiórków kokosowych
100g rodzynek
3 łyżki mąki pszennej1 łyżeczka proszku do pieczenia

Podane powyżej składniki podzieliłam na pół i zrobiłam z nich dwa placki, każdy upiekłam osobno. Jeśli macie piekarnik o szerokości 60 cm – możecie oba placki piec jednocześnie w dwóch blaszkach, u mnie niestety się nie mieszczą w wąskim piekarniku. Przy pojedynczym pieczeniu placków, proszę nie robić ciasta z całości. Jest to ciasto a la beza, jeśli będzie czekało na upieczenie 30 min , oklapnie.

Rodzynki przelewamy wrzątkiem i odstawiamy do osiąknięcia z wody. Orzechy mielimy. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, dajemy zmielone orzechy, wiórki kokosowe i rodzynki. Całość dokładnie mieszamy. Białka ubijamy, dodajemy porcjami cukier, żółtka i suchą mieszankę. Z tak przygotowanego ciasta pieczemy dwa placki w piekarniku nagrzanym do temp. 160°C przez ok. 30 minut.

krem:
sok z 1 puszki brzoskwiń
400 g  masła 
5 łyżek cukru
2 duże budynie śmietankowe
1 łyżka mąki pszennej
1 i 3/4 szklanki mleka
4 żółtka

Sok z brzoskwiń zagotowujemy z cukrem i 1 szklanką mleka. Budynie mieszamy z mąką pszenną i rozpuszczamy w 3/4 szklanki mleka, dodajemy żółtka. Dokładnie miksujemy i wlewamy na wrzący sok. Stale mieszając trzymamy na ogniu do zagotowania, po czym odstawiamy pod przykryciem do ostudzenia. Masło ucieramy do białości i dodajemy stopniowo przestudzony budyń.

do przełożenia:

2 paczki delicji morelowych, brzoskwiniowych ew. pomarańczowych
1/4 szklanki mocnego naparu kawy naturalnej ( jeśli ktoś lubi może do wystudzonej kawy dodać spirytus – ok.1/4 szklanki)
osączone brzoskwinie z 1 puszki
2 galaretki brzoskwiniowe

Na placek bakaliowy wykładamy połowę kremu. Na to układamy delicje (czekoladą do dołu) nasączone kawą , lekko wciskając je w krem. Nasączamy jeszcze raz pozostałym ponczem. Na ciastka wykładamy drugą część kremu, zostawiając kilka łyżek. Przykrywamy plackiem i cieniutko smarujemy pozostałym kremem.. Na to układamy na dachówkę pokrojone w plasterki brzoskwinie. Całość zalewamy przygotowaną wcześniej galaretką (rozpuszczamy 2 galaretki w 3 szklankach wody). Wstawiamy do lodówki.

To ciasto jest lepsze z każdym dniem, niemniej najwcześniej należy je jeść następnego dnia po upieczeniu.

 

 

Drożdżowe ciasto z makiem i śliwkami

20171020_154602

Jesień, jesień, jesień….niedługo skończą się jesienne skarby. Warto jeszcze je wykorzystać, tym bardziej, że weekend za pasem.

Kilka dni temu wpadło mi w oko ciasto drożdżowe z makiem i śliwkami. Masę makową miałam w czeluściach mojej spiżarni, po śliwki podreptałam dzisiaj na targ a i okazja do upieczenia ciasta jest , bo dzieć jutro zjeżdża do domu.

Zapraszam do kuchni.

Składniki na ciasto drożdżowe :

500g mąki pszennej (polecam Basię extra – do wypieków drożdżowych) , 150g cukru, 1 duży cukier wanilinowy , 100g masła – koniecznie masło, NIE margaryna, 1 całe jajo + 2 żółtka, 50g świeżych drożdży, 200ml ciepłego mleka, szczypta soli.

Nadzienie : pół puszki masy makowej ( dużej) ew. mała puszka masy makowej ( 400 g) , 10 śliwek, cukier puder do posypania

Masło roztopić w garnuszku na palniku i odstawić do schłodzenia.

Drożdże rozmieszać w ciepłym mleku z 1 łyżeczką mąki i 1 łyżeczką cukru. Odstawić do wyrośnięcia na 10 min. w ciepłe miejsce aż rozczyn „ruszy”. Używać wysokiego naczynia i pilnować, gdyż drożdże kipią.

W  misce miksera  ubić całe jajo i żółtka z cukrem, cukrem wanilinowym i szczyptą soli. Dodać masło oraz rozczyn drożdżowy. Stopniowo dodawać przesianą przez sitko mąkę – w ten sposób się ją napowietrza.

Wszystko wymieszać i wyrobić na gładkie ciasto – leniwiec kuchenny może tu użyć miksera z końcówkami w postaci mieszadeł hakowych, ja jestem wybitnym leniwcem :D . Niech robot wyrabia ciasto ok 15 min.

Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 30 min. do zwiększenia objętości.

Po tym czasie ciasto odgazować – uderzyć w nie pięścią, wyłożyć na blat lekko podsypany mąką, rozwałkować na prostokąt 30×40 cm. Na rozwałkowane ciasto wyłożyć masę makową i zwinąć w rulon, tak jak makowiec. Ciasto podzielić na 20 równych krążków.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, ułożyć w niej makowe krążki jeden koło drugiego 5 rzędów po 4 krążki. W środek każdego krążka wcisnąć połowę śliwki, tak jak na zdjęciu poniżej. Wierzch ciasta posmarować jajkiem rozmąconym z odrobiną mleka.

20171020_134804

Piekarnik nagrzać do 175 C , ciasto piec ok 40 min, aż się zezłoci. Po upieczeniu, uchylić piekarnik i zostawić w nim ciasto na 30 min. 20171020_154320

Po tym czasie posypać ciasto cukrem pudrem, jeśli ktoś ma ochotę, może zamiast cukru pudru ciasto polukrować.

Smacznego.